DZIAD
Ciągnąć do swojego szynkwasu.
ŻYD
Z weselem tyle hałasu,
że wszystko się gniecie tu:
DZIAD
On z miasta pan, ona chłopka,
z miasta het poprzyjezdzali,
z chłopami się przywitali
jak się patrzy.
ŻYD
Taka szopka,
bo to nie kosztuje nic
potańcować sobie raz:
jeden Sas, a drugi w las.
SCENA 28
ŻYD, KSIąDZ.
KSIąDZ
Ano, panie arendarzu,
jutro!
ŻYD
Termin, ja to wim.
KSIąDZ
A Mosiek jest akuratny,
to dlatego trzymam z nim.
ŻYD
Co do czego Żyd jest nieprzydatny,
to do takich rzeczy z groszem
zawsze się przyda.
KSIąDZ
Po chłopach jednaka bieda;
nic nie sprzedam z pustym koszem.
ŻYD
Bierę, płacę.
KSIąDZ
Daję, bierę.
ŻYD
Moje, twoje